1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
PrzestępczośćEuropa

Kokaina napływa do Europy. Coraz częściej przez Niemcy

16 marca 2023

Niemcy, Holandia i Belgia stały się głównymi szlakami importu kokainy w Europie Zachodniej – wynika z najnowszego raportu ONZ.

https://p.dw.com/p/4OmlQ
Symbolbild | Drogenkonsum
Zdjęcie: Sabine Thielemann/PantherMedia/IMAGO

„Porty na Morzu Północnym takie, jak Antwerpia, Rotterdam i Hamburg, przyćmiły tradycyjne punkty wejścia kokainy do Europy Zachodniej w Hiszpanii i Portugalii” – poinformowało Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC).

W swoim najnowszym raporcie na temat światowego rynku kokainy agencja ONZ wyraziła zaniepokojenie faktem, że uprawa rośliny koki (używanej do produkcji kokainy) gwałtownie wzrosła o 35 proc., w porównaniu do ubiegłego roku.

Powierzchnia upraw koki w Ameryce Południowej wzrosła do ponad 300 tys. hektarów. Według UNODC wzrost produkcji kokainy był częściowo spowodowany postępami w przetwarzaniu chemicznym rośliny koki.

Albania w rękach mafii i handlarzy narkotyków

Przestępcy walczą o narkotykowy rynek

Raport stwierdza, że w wielu regionach świata popyt na kokainę wzrósł w ciągu ostatniej dekady. UNODC uważa, że szlak przez Morze Północne mógł przyczynić się do jej większej dystrybucji w Europie. Dzieje się tak dlatego, że około 10 lat temu przemytnicy pochodzenia albańskiego zaczęli kupować narkotyk bezpośrednio w Ameryce Południowej i wysyłać go do Belgii i Holandii.

Autorzy raportu wskazali, że demobilizacja bojowników z Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC) – którzy wcześniej kontrolowali wiele kolumbijskich regionów uprawy koki – stworzyła okazję dla nowych lokalnych aktorów na narkotykowej scenie.

Wśród nich byli partyzanci FARC, a nawet zagraniczne grupy z Meksyku i Europy. Ponadto raport ujawnia, że jest coraz więcej tak zwanych dostawcy usług, czyli wyspecjalizowanych grup, które odpłatnie udostępniają swoje usługi na wszystkich etapach łańcucha dostaw kokainy.

(dpa/dra)

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>